29 czerwca 1910 r., w niedzielę we wsi Zarównie zorganizowano obchody grunwaldzkie – pierwsze takie w naszej gminie. Wzięli w nich udział także mieszkańcy Zachwiejowa  i ościennych wiosek. Zebrani przed budynkiem szkoły, prowadzeni przez konną banderię i zastęp OSP, śpiewając, wyruszyli w pochód do figurki za wsią. Tam jeden z uczestniczących w pochodzie uczniów wystąpił z deklamacją wiersza „Królewicz Kazimierz w katedrze na Wawelu”, a następnie zebrani wyruszyli w drogę powrotną. Marsz zakończony został przy kapliczne naprzeciw szkoły, gdzie ustawiono krzyż z wyciętym w nim napisem: „Grunwald 1410 – 1910”. Krzyż obsadzony został dwoma lipami. Józef Jarmuła, ówczesny kierownik szkoły, wygłosił do zebranych przemówienie, w którym opowiadał o znaczeniu obchodów i symbolice pomnika, zaś padewski nauczyciel, Malczyński, odczytał tekst o bitwie grunwaldzkiej. Do świętowania włączyły się także dzieci i młodzież, które śpiewały pieśni patriotyczne i deklamowały wiersze. Obchody zakończył Wojciech Szala, włościanin. Przekaz o tym wydarzeniu zachował się w kronice szkoły w Zarówniu.

Z biegiem czasu krzyż uległ zniszczeniu, zniknął też towarzyszący mu kopiec. Jego częściowa odbudowa miała miejsce w 1967 r., a całkowite odtworzenie krzyża nastąpiło w 2010 r..

Pomoc sąsiedzka we wsi Zarówne
Tak żyli mieszkańcy Zarównia
Walenty Kobyra

Walenty Kobyra urodził się 20 stycznia 1912 r. w Zarówniu, jako trzecie dziecko w rodzinie. Jego rodzice to Jan i Anna z domu Pipała. W 1919 r. rozpoczął naukę w Szkole Podstawowej W Zarówniu, gdzie ukończył 4 klasy. Już jako kilkuletni chłopiec interesował się grą na skrzypcach, bardzo lubił słuchać, gdy starsi grali, i marzył o posiadaniu własnych skrzypiec. Gdy był kilkunastoletnim chłopcem, rodzice podarowali mu upragniony instrument. Przygrywał na nim na weselach wraz ze swoim bratem Władysławem oraz kuzynami. W 1939 r. wybucha wojna, a Walenty został oddelegowany na front, do miejscowości Wojsław pod Mielcem. Stamtąd postanowił wyjechać do stryja Macieja, do wsi Gliniana w okręgu lwowskim, gdzie przebywał do lutego 1940 r. Później został wywieziony na Sybir i przydzielony do pracy w lesie. Żył wraz z innymi w bardzo prymitywnych warunkach. Był młodym, zdrowym mężczyzną, wyrabiającym „dużą normę” w lesie, za co otrzymywał lepsze wynagrodzenie. Mógł więc pomagać innym. Zakupił sobie także skrzypce, na których przygrywał dzieciom swoich przełożonych.

W chwili tworzenia się armii Andersa Walentemu i jego kilku przyjaciołom udało się dotrzeć do polskich oddziałów. Wraz z tą armią wylądował w Iranie. Zmiana klimatu wpłynęła niekorzystnie na jego stan zdrowia: rozchorował się i przebywał 3 miesiące w szpitalu. Gdy wrócił do zdrowia, ruszył na front. Walczył 2 lata, m.in. brał udział w walkach o Monte Cassino. Za waleczność odznaczono go pięcioma odznaczeniami.

W 1944 r. wyjechał do Kanady, gdzie przez 2 lata karczował lasy i przez 7 lat był ślusarzem. Kolejna emigracja, do USA, to czasy tułaczki i pracy w barach jako kelner i fabryce. Powrót w padewskie strony nastąpił dopiero w 1973 r., zamieszkał w rodzinnym domu. Tu mieszkał samotnie przez 18 lat, aż do śmierci, 28 grudnia 1993 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Zachwiejowie.

Babule